Jesteśmy w szczególnym momencie, jeżeli chodzi o giełdę. Nagłówki gazet wieszczą nam Armagedon i dramat. Trzeba przypomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu te same media zupełnie inaczej formułowały obraz sytuacji.
Janusz Szewczak – Na bazie wypowiedzi analityków bankowych i osób zarządzających TFI roztoczono wizję, że giełda może wyłącznie zarabiać, nigdy nie traci, a inwestorzy nie spotykają się tam z żadnymi zagrożeniami, a jedynie osiągają zyski na poziomie 100–300 proc. W zupełnie nieodpowiedzialny sposób napędzano koniunkturę. Wszyscy przypominamy sobie dobrze, jak jeszcze niedawno przedstawiciele banków namawiali również starsze osoby – rencistów i emerytów, którzy gromadzili w tych placówkach oszczędności całego życia, by zamieniali swoje lokaty na jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym, które oferowano w tym samym okienku. Wiele osób nie rozumiało nawet tego mechanizmu, uważało, że będzie to jedynie lepiej oprocentowana lokata czy rachunek i decydowało się na tego typu ruchy.
Inwestorzy z seriali
Byli również i tacy, którzy jednak ostrzegali, że tak duży strumień środków pieniężnych pochodzących z funduszy inwestycyjnych i funduszy emerytalnych, czyli suma rzędu 100 – 150 mld zł, wprowadzana systematycznie na giełdę musiała wywołać zamieszanie. Wpompowano masę pieniędzy na stosunkowo młody i niewielki jeszcze rynek. To napompowało wartość spółek i pociągnęło za sobą skrajnie spekulacyjne i nieodpowiedzialne ruchy. Sprzyjało temu też polskie ustawodawstwo, które jest bardzo liberalne, jeżeli chodzi o tworzenie TFI. Każdy, kto miał kilkaset tysięcy złotych mógł taki fundusz utworzyć i w bardzo szybki sposób zbić na tym majątek.
Jak funkcjonuje rynek
Całej tej sytuacji wtórowały media. Inwestowanie trafiło nawet do takich popularnych seriali, jak „M jak Miłość”. Tam też przenoszono te wzorce. Jeden z bohaterów robił milionowe interesy, grając na polskiej giełdzie. W okresie ubiegłego lata mieliśmy do czynienia z niekonwencjonalnym, i niestety też nieodpowiedzialnym, pozyskiwaniem kolejnych nowych środków, które nieustannie zasilały strumień finansowy, od którego pęczniała giełda. Pamiętajmy, że przecież nie na tym polega działalność giełdowa. Wśród inwestorów nagle dużą część zaczęły stanowić osoby niemające pojęcia o tym, jak funkcjonuje ten
rynek.
Prywatyzacja przyśpieszyła?
I nagle sytuacja na giełdzie diametralnie się zmieniła. Fundamenty polskiej gospodarki są dobre, a giełdy w regionach nie zareagowały tak poważnymi spadkami jak nasza. Dlatego to nie tylko informacje ze Stanów Zjednoczonych mają wpływ na to, co dzieje się na GPW. Ciekawe jest to, że trzymała się dosyć dobrze do momentu ogłoszenia przez rządzących przyśpieszonej chęci prywatyzacji warszawskiego parkietu. Można zatem próbować powiązać ze sobą te elementy. Choć na pewno nie jest to główna przyczyna spadków. Na całe szczęście Ludwik Sobolewski, prezes GPW był bardzo ostrożny w formułowaniu poglądów zarówno na temat hossy, jak i później na temat przyśpieszonej prywatyzacji giełdy.
Uspokajać, nie przerażać
Zarządzający TFI wykazali się natomiast krótkowzrocznością. Łatwo jest bowiem zarządzać funduszami i generować zyski w czasie hossy, inwestując w największe spółki. Kiedy jednak spadki dotknęły również blue chipów karta się odwróciła.
Dziś trzeba uspokajać sytuację. Nie straszyć drobnych ciułaczy, którzy znaleźli się na tym rynku. Nie zachęcać ich do panicznej ucieczki, na której będą dalej tracić. Zamiast wieścić upadek giełdy trzeba inwestorom tłumaczyć, że kiedy fundusze akcyjne odnoszą straty, to w funduszach zrównoważonych czy stabilnego wzrostu można spokojnie jeszcze pieniądze trzymać. Jeśli mówi się, że mają one w tym roku przynieść dochody na poziomie 10 proc. to może to nie jest tak dużo, ale powinno być to dla drobnych inwestorów satysfakcjonujące. Zatem tworzenie presji, której nie wytrzymają ci, którzy mają najmniej doświadczenia jest znowu szkodliwe. Teraz, gdy rosną stopy procentowe, emeryci i renciści powrócą też zapewne do lokat. A na przyszłość trzeba pomyśleć jak uniknąć takich zagrożeń.
W Stanach Zjednoczonych przy spadkach na giełdzie FED znacząco obniżył stopy procentowe. W Polsce RPP chce znacząco podnieść podnieść stopy. Krajowej giełdzie może to pomóc lub zaszkodzić.
Autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym. www.GazetaFinansowa.pl
Przeczytaj również:
Lokaty strukturyzowane,
Polisa na życie, czy polisa inwestycyjna,
Bezpieczeństwo naszych lokat
{rdaddphp file=wstawki/wealth.php}


