Po 1 maja 2004 roku Polska stała się bardzo atrakcyjnym rynkiem dla tanich przewoźników lotniczych.W przeciągu kilku miesięcy na polskim rynku pojawiły się m.in. linie WizzAir, EasyJet, SkyEurope, czy upadła po kilku miesiącach działalności Air Polonia.W okresie maj – grudzień 2004 ilość pasażerów linii lotniczych wzrosła o kilkadziesiąt procent.Czy jednak na pewno oferta tanich przewoźników jest tak atrakcyjna jak mówią kolorowe reklamy?Bilety już od 19 zł* mogą zachęcić niejednego amatora wojaży. Zachęcam jednak do bliższego przyjrzenia się jakie mogą nas spotkać z tego tytułu „przygody”…
Na przykładzie mojej znajomej która wybrała się na wycieczkę do ulubionej przez nią Hiszpanii pokażę możliwe trudności.
Skuszona reklamą biletu już od 19 zł* postanowiła uzyskać kilka bliższych informacji. Optymizm prysł po kilku minutach rozmowy z telecentrum przewoźnika XXX który oferował przelot.
Okazało się bowiem, że biletów po 19 zł już dawno nie ma. Są owszem ale za 110 zł i na termin za dwa miesiące od daty rezerwacji. Jest to jednak cena bez tzw. opłat lotniskowych i innych m.in. serwis pasażerski, opłata za infrastrukturę.
Łączna cena biletu wyniosła ponad 400 zł od osoby.
800 zł od pary to i tak taniej niż w tradycyjnych liniach.
Z małym ale,
lot miał odbyć się z Katowic, a nie z Warszawy jak planowała moja znajoma.
Wiązało się to z dodatkowym kosztem dojazdu i parkingiem strzeżonym w Katowicach (łącznie paliwo i parking to 160 zł).
Drugi kruczek który wyszedł kilka dni prze wylotem to zmiana godziny wylotu z porannej na wieczorną. Przy 2 tygodniowych wczasach może nie stanowiłoby to różnicy ale przy wyjeździe na 5 dni, pół dnia które tracimy na dojazd to dużo.
Nim wyruszymy w wymarzoną podróż sprawdźmy dobrze wszystkie dane dotyczące podróży:
– realny koszt biletu ze wszystkimi opłatami, podatkami itp.
– datę i godzinę wylotu
– miejsce wylotu i przylotu
Może się bowiem okazać, że przyglądając się dokładnie warunkom lotu odejdzie nam ochota na podróż, a przynajmniej oszczędność wobec tradycyjnych linii lotniczych okaże się zbyt mała wobec nerwów i niepotrzebnych przygód z tanim przewoźnikiem. Trudno sobie wyobrazić wyjazd z dzieckiem, koczowanie na lotnisku, lub podróż z bagażem do naszego celu wyjazdu z lotnisk tanich przewoźników oddalonych często 30-40 km od centrów miast.
Pamiętajmy, że tani przewoźnicy muszą zarobić na siebie jak każda firma chcąca utrzymać się na rynku. Ograniczenia kosztów mają swoje granice. Istnieje coś takiego jak koszt przelotu – cena paliwa która jest zbliżona bez względu na to czy samolot lata w tanich czy tradycyjnych liniach lotniczych.
Bilety po 19 zł to chwyt reklamowy. W rzeczywistości bilety są wielokrotnie droższe – im bliżej do odlotu tym cena wyższa. Tak więc przewoźnik uśredniając ceny biletów wychodzi zazwyczaj na swoje. Inaczej czuje się natomiast pasażer który zakupił bilet za 700 zł, choć najtańsze – najwcześniej kupione na ten sam lot były po 250 zł.
Nie zniechęcam w żadnym wypadku do korzystania z tanich przewoźników. Zachęcam do rozsądku i oceny atrakcyjności oferty rynkowej. Każdemu z nas zdarza się nabrać na super promocje które po poznaniu ich szczegółów okazują się niewiele warte. Ilość warunków/ukrytych opłat które trzeba spełnić/opłacić niweluje ich początkową atrakcyjność.





