W Polsce przez cały 2008 r. realizowano posunięcia w polityce pieniężnej zakładające, że kryzys w ogóle nie dotyczy Polski. Nic więc dziwnego, że rynek nie reaguje na pierwszą istotną obniżkę stóp procentowych. RPP, która do tej pory ignorowała wszelkie oznaki spowolnienia gospodarczego w Polsce, dziś przeciera oczy ze zdumienia.
RPP jest jednym z głównych odpowiedzialnych za nadchodzący do Polski kryzys. Coraz trudniej ocenić ekonomiczny sens kolejnych, jak zwykle wielce spóźnionych i oderwanych od rzeczywistości, posunięć RPP. Były one nie tylko bardzo kontrowersyjne w kontekście całej serii podwyżek stóp procentowych w latach 2007 ? 2008, ale są również kontrowersyjne, gdy idzie o ostatnią obniżkę stóp i zapowiadane kolejne.
Uparta Rada
Hołdowanie przez całe lata przez członków RPP idei wysokich stóp procentowych, forsowanej przez byłego prezesa NBP, Leszka Balcerowicza, dziś wydaje się już całkowicie nie do przyjęcia. Doktryna obowiązująca przez lata w NBP, że dobre stopy to stopy wysokie, wydaje się irracjonalna w obliczu tego, co czynią banki centralne w USA, Eurolandzie, Japonii, czy Chinach. Błędy popełnione tylko przez ostatnie dwa lata przez RPP i NBP będą nas słono kosztować w nadchodzących latach. Podwyżki stóp w latach 2007 ? 2008 o 0,25 pkt. proc. kolejno: w kwietniu, czerwcu, sierpniu, listopadzie oraz w styczniu, lutym, marcu i czerwcu, okażą się historycznym błędem. Grudniowe cięcie stóp o 0,75 pkt. ? pierwsze tak istotne od stycznia 2002 r. na niewiele się już zda. Błędna ocena zagrożeń i ryzyka sprawia że kryzys gospodarczy i długa recesja z pewnością nas nie ominą.
Dobry budżet?
Według RPP kształt budżetu na rok 2009 otwiera pole do dalszej obniżki stóp. Podobno Ministerstwo Finansów przygotowało budżet zdyscyplinowany o relatywnie niskim deficycie. Problem w tym, że założenia budżetowe o wzroście PKB na poziomie 3,8 proc. i deficycie poniżej 3 proc. w wysokości 18 mld. zł, czy relacji EUR/PLN na poziomie 3,30 można dziś włożyć między bajki. Budżet trzeba będzie niedługo nowelizować, a tak dziura budżetowa może wynieść nawet 35 mld zł. Tylko bogatych stać na taką ilość błędów. Wszystko inne to fałszywe usprawiedliwienia. To członkowie RPP twierdzili niedawno, że kryzys ominie Polskę. Stopy procentowe bliskie zera, gospodarka w recesji, spadający eksport, bankructwa przedsiębiorstw to obraz prężnej do niedawna gospodarki japońskiej. Czy taka wizja czeka też Polskę w 2009 r. Wydaje się, że z wyjątkiem obniżki stóp procentowych do zera cała reszta jest bardzo prawdopodobna.
Zdziwienie
Dopiero gdy zmalała rentowność w przemyśle, rolnictwie i handlu, załamał się polski eksport pod koniec 2008 r., gdy niektóre przedsiębiorstwa straciły 90 proc. swoich dotychczasowych odbiorców, gdy zdrożały znacząco marże kredytowe, trwa w najlepsze zapaść na rynku deweloperskim i mieszkaniowym, gdy uzyskanie kredytu inwestycyjnego graniczy niemal z cudem ? RPP wreszcie dostrzegła problem. Niestety, jest za późno. Mamy wyraźny spadek zatrudnienia, wzrost bezrobocia, obniżkę dynamiki wynagrodzeń, wzrost zadłużenia SP do poziomu 545 mld zł. i co najgorsze absolutną katastrofę w wykorzystaniu środków unijnych w 2008 i 2009 r. Widać wyraźnie, że poslkie firmy nie będą w stanie wykorzystać formalnie przynależnych nam środków unijnych, m.in. z powodu ich niewydolności jak i nieprzychylności, urzędników w stosunku do małych i średnich przedsiębiorców.
Inaczej niż wszyscy
Gdy RPP dopiero przeciera oczy ze zdumienia, świat tnie stopy. Dziś czołowym zadaniem dla większości rządów jest podtrzymanie popytu, dofinansowani produkcji, danie impulsu inwestycyjnego, zmuszenie banków do utrzymania akcji kredytowej, zapobieganie bankructwu i masowym zwolnieniom. A jak wygląda sytuacja u nas? Jeszcze nie tak dawno zarówno Ministerstwo Finansów, rządowi eksperci twierdzili, że kryzys w ogóle nas nie dotknie. Przedstawiciele RPP prześcigali się w kolejnych zapowiedziach zaciskania polityki stóp procentowych, windując je do wysokości 6 proc. Przez półtora roku trwało nieustanne pasmo podwyżek stóp, choć wszyscy widzieli już od miesięcy rozrastający się kryzys. To RPP uczyniła ze złotówki faworyta spekulantów walutowych. To tylko przyśpiesza niebezpieczeństwo ataku spekulacyjnego na polską walutę. RPP nie tylko po raz kolejny nie trafiła i źle oceniła cele inflacyjne na rok 2008, ale również skutecznie została w tyle z obniżaniem stóp procentowych w II poł. 2008 r. Kryzys bardziej niż rząd i przedsiębiorców zaskoczył jak widać RPP i NBP. Rada niestety po raz kolejny pokazała, że była i jest całkowicie oderwana od polskiej rzeczywistości gospodarczej.
Hamowanie gospodarki
W USA stopy procentowe wahają się między 0 a 0,25 pkt proc. W Szwajcarii żyjącej przecież z bankowych procentów są na poziomie 0,5 pkt. proc., w Japonii potędze przemysłowej na poziomie 0,26 pkt. proc. U nas po rzekomo spektakularnej i niesłychanie ?odważnej? decyzji spadły do wysokości 5 proc. RPP zbyt późno wzięła się za ratowanie wzrostu gospodarczego, wcześniej skutecznie hamując go serią podwyżek stóp, mimo że kryzys trwał już w najlepsze. Inflacja co prawda jeszcze nieznacznie przekracza cel inflacyjny, ale będzie ona spadać błyskawicznie i już na przełomie stycznia i lutego zbliży się do celu inflacyjnego na poziomie 2,9 proc. lub nawet poniżej niego.
Szukanie rozwiązania
Stopy będą więc musiały spadać błyskawicznie, by dotrzymać kroku spadającej inflacji. Na rok 2009 zakładano ją na poziomie 2,9 proc. Należy się spodziewać, że do końca 2009 r. powinny one spaść do poziomu 1,5 ? 2 proc., a więc znacznie poniżej celu inflacyjnego. To nie pomoże, gdy idzie o wzrost PKB. Grozi nam bardziej stagflacja niż inflacja. Nawet niskie stopy procentowe NBP nie uratują już polskiego wzrostu gospodarczego. RPP popełniła zbyt wiele błędów przez ostatnie dwa lata. Nawet tak niskie, najniższe w historii III RP, stopy na poziomie 1,5 czy 2 proc. nie uruchomią już kredytu i inwestycji. Trzeba było o tym myśleć wcześniej.
Brak porozumienia
Działające w Polsce zagraniczne banki komercyjne, na które ani Ministerstwo Finansów, ani polski rząd, ani tym bardziej bezradna najczęściej Komisja Nadzoru Finansowego nie mają żadnego realnego wpływu, prędzej znacząco obniżą oprocentowanie depozytów i lokat niż rozpoczną udzielanie kredytów inwestycyjnych na normalną skalę. Nie chcą współpracować z NBP. Mając ewidentną nadpłynność nie chcą pompować pieniędzy do realnej gospodarki. I nie zmieni się to nawet wtedy, gdyby stopy procentowe NBP spadły znacząco.
Zaślepieni
Tymczasem na świecie mamy do czynienia w wielu krajach z ujemnymi stopami procentowymi. Niewątpliwie też EBC będzie dalej redukował stopy. Bank Anglii przewiduje obcięcie stóp jeszcze w styczniu do poziomu 2 proc., Chiny obniżyły je do poziomu 5,31 proc. Dziś problemem nie jest bowiem koszt kredytu, a jego dostępność i wzajemne zaufanie. Większość krajów odpowiednio wcześniej zauważyła zagrożenie i złowrogie konsekwencje kryzysu finansowego dla realnej gospodarki na własnym rynku. W Polsce przez cały 2008 r. utrzymywano postawę i realizowano posunięcia w polityce pieniężnej zakładające, że nas ten kryzys w ogóle nie dotyczy. Nic więc dziwnego, że złoty dziś nie reaguje na pierwszą istotną obniżkę stóp procentowych o 0,75 pkt. proc. Złotówka oderwała się bowiem od oddziaływania stóp procentowych.
Stać nas na błędy?
To tylko dowód na to, jak poważnie, długo i nieodpowiedzialnie lekceważono nadchodzący kryzys. Zbyt późna i zbyt słaba reakcja RPP na silniejsze niż się spodziewano spowolnienie gospodarcze nic nie da. Trzeba by bowiem ściąć stopy procentowe w Polsce do poziomu 1,5 może 2 proc., aby choć częściowo przyniosło to jakiś efekt. Poziom stóp przestał mieć bowiem dla rynku walutowego w Polsce jakiekolwiek znaczenie. Wydaje się, że w Polsce stopy proc. przestały być również wystarczającym czynnikiem skłaniającym przedsiębiorców do inwestowania. Rozkładanie cięć stóp procentowych na raty i zachowawczość RPP doprowadzą Polskę w perspektywie dwóch najbliższych lat do głębokiej recesji i to wówczas, gdy inne kraje zaczną z niej stopniowo wychodzić.
I co dalej?
Grzech nadgorliwości w podnoszeniu stóp procentowych w Polsce przez ostatnie lata był realizowany wręcz perfekcyjnie. Rada kierowała się swymi doktrynalnymi, przekonaniami, a nie perspektywami i analizą ryzyk przyszłych zjawisk zachodzących w gospodarce światowej i polskiej. Większość krajów już na początku 2008 r. zrozumiało, że nie wolno dopuścić do zbytniego zmniejszenia produkcji, zmniejszenia akcji kredytowej, zatrudnienia, inwestycji, popytu konsumpcyjnego. Stąd też takie kraje jak USA, kraje Eurolandu, Japonia, Australia, Chiny, Kanada wybrały obok polityki gwałtownego obniżania stóp również politykę zasilania własnych sektorów gospodarczych gotówką i różnego rodzaju ulgami i preferencjami. Sytuacja gospodarcza potężnych i nowoczesnych gospodarek światowych zabrnęła tak daleko, że postanowiły one w przeciwieństwie do naszego Ministerstwa Finansów i RPP zastosować wszelkie możliwe instrumenty poluzowujące zarówno politykę monetarną, jak i fiskalną.
autor: Janusz Szewczak, jest niezależnym analitykiem gospodarczym, dla www.GazetaFinansowa.pl
![]()
Przejdź do spisu treści 700 porad finansowych zawartych na portalu ,
Przejdź na bloga www.blog.finanseosobiste.pl ,
Przejdź do działu Nowe produkty finansowe
Powrót na górę strony
{mosgoogle}





