Po pożyczkę do banku? To już nie w modzie. Teraz takie sprawy fani internetu załatwiają między sobą w sieci. Twórcy serwisów social lending zapowiadają rewolucję na rynku finansowym.
Monetto.pl, Kokos.pl i Finansowo.pl to pierwsze w Polsce serwisy kojarzące chęt-nych do udzielania pożyczek z tymi, którzy potrzebują gotówki. Wkrótce mogą pojawić się następne. Czy mają szansę powtórzyć sukces Allegro oraz innych popularnych portali aukcyjnych i społecznościowych? Ich założyciele wierzą, że tak. Mają też nadzieję wprowadzić trochę zamieszania na rynku kredytów bankowych.
Pożyczki udzielane między znajomymi za pośrednictwem sieci to nowe zjawisko na polskim rynku finansowym, na świecie znane jako social lending. Sebastian Wojdył, kierujący serwisem Kokos.pl, twierdzi, że nie stanowi on konkurencji dla usług bankowych, lecz jest raczej ich uzupełnieniem. Szacuje, że może zgarnąć około 2 proc. rynku bankowych pożyczek gotówkowych. Inni twórcy serwisów pożyczkowych, powołując się na doświadczenia amerykańskie i oceny fir-my badawczej Gartner, liczą nawet na 10-proc. udział w rynku pożyczek konsumenckich w 2010 roku. Mając na uwadze, że ich łączna wartość w Polsce jest obecnie szacowana na ponad 70 mld zł i szybko rośnie, to niezwykle atrakcyjna pula.
Gdyby udało się zdobyć 2 proc. z prognozowanej na 120 mld zł wielkości pożyczek w 2010 r., przychody z prowizji – liczonej skromnie na poziomie 0,5 proc. – od udzielonych za pośrednictwem społecznościowych portali pożyczek wyniosłyby 12 mln złotych. W przypadku osiągnięcia 10-proc. udziału byłoby to 60 mln złotych. Dziś wydaje się to mało prawdopodobne, ale chyba nawet sami twórcy wielu portali aukcyjnych i społecznościowych nie spodziewali się takiej popularności Allegro, Merlina, Fotki, Grona czy Naszej-klasy. Założyciele Mo-netto.pl mówią wręcz o powstaniu czegoś w rodzaju banku społecznościowego i rewolucji w bankowości.
Do połowy czerwca wartość pożyczek udzielonych za pośrednictwem Kokosa, który ma ponad 8,6 tys. użytkowników, wyniosła prawie 609 tys. zł, w przypadku Finansowo (5,2 tys. użytkowników) to ponad 500 tys. zł, a w Monetto ponad 440 tys. złotych (5,5 tys. użytkowników). Te liczby nie są imponujące, ale to dopiero pierwsze kroki nowatorskiej inicjatywy.
– Zdecydowaliśmy się na uruchomienie serwisu, ponieważ zachęciły nas możliwości biznesowe. W Polsce różnica między oprocentowaniem kredytów i lokat bankowych jest na tyle duża, że możliwe jest funkcjonowanie serwisów takich jak Mo-netto.pl. Pożyczkobiorca może dostać tanią i szybką pożyczkę, a pożyczkodawca zarobić więcej niż na lokacie. Pożyczki społecznościowe mogą być atrakcyjną alternatywą dla inwestorów, gdy sytuacja na giełdzie i rynkach finansowych jest niestabilna. Otwartość Polaków na nowinki, sukcesy serwisów społecznościowych i rosnąca popularność kredytów konsumpcyjnych dobrze rokują rozwojowi social lending – mówi Łukasz Banach, prezes spółki Prender prowadzącej serwis Monetto.pl.
– Social lending to ewolucja systemu finansowego. Trudno przewidzieć dalszą drogę rozwoju. Kto wpadnie na dobry pomysł, zostanie milionerem. Na razie najważniejsze jest zbudowanie zaufania, wprowadzanie usług dodatkowych, zdobywanie partnerów – dodaje Banach.
Nieco inaczej przyszłość bankowości nowej generacji widzą twórcy Kokos.pl.
– Systemy social lending zmierzają w kierunku integracji z pozostałymi usługami internetowymi. Widzimy pole do współpracy ze sklepami internetowymi i podmiotami dystrybuującymi dobra w internecie – mówi Sebastian Wojdył.
Finansowo.pl nie zamierza pobierać od użytkowników prowizji. Jego twórca traktuje social lending bardziej jako magnes przyciągający młodych ludzi niż rewolucję w bankowości.
– Jestem realistą. Nie zamierzamy bić się z bankami o ich klientów, bo to nie przyniesie efektów. W działalności serwisu stawiamy bardziej na elementy społecznościowe niż na podejście czysto biznesowe. Nasza grupa docelowa to ludzie bardzo młodzi, studenci, którzy czują się w internecie jak ryba w wodzie – opowiada Rafał Agnieszczak. Na ten biznes patrzy z nieco szerszej perspektywy. Jego rzeczywistą wartość widzi w tworzeniu społeczności, sieci powiązań finansowych. Może ona z czasem stać się bardzo atrakcyjną grupą docelową, której będzie można oferować zarówno standardowe usługi finansowe, jak i nowe możliwości wy-kraczające poza ramy bankowości tradycyjnej. – W tej chwili najważniejsze dla nas jest osiągnięcie odpowiedniej masy krytycznej naszej społeczności i budowanie marki. Gdy pojawią się możliwości wykorzystania ich potencjału, będziemy gotowi – dodaje Agnieszczak.
Rzeczywiście atutem serwisów w ewentualnej współpracy z bankami może być baza zweryfikowanych użytkowników, których potrzeby i wiarygodność kredytową można ocenić na podstawie historii dokonanych przez nich transakcji. Model integracji usług finansowych i internetowego handlu rozwija już kilka polskich banków. Dają możliwość dokonywania zakupów swoim klientom mającym internetowe rachunki. Współpracują w zakresie obsługi płatności z sopocką firmą Blue Media, która jest właścicielem Kokosa. W zakresie rozliczeń i innych rozwiązań Mo-netto jest wspomagane przez mBank. Jeśli dodać do tego deklaracje Finansowo, okazuje się, że kon-kurencja z tradycyjnymi instytucjami finansowymi i rewolucjonizowanie systemu bankowego przez serwisy pożyczkowe nie są tak oczywiste.
– Social lending jest sektorem rynku finansowego ściśle związanym z usługami bankowymi. Bez udostępnienia przez banki sprawnie działających usług bankowości elektronicznej nie było możliwości zaistnienia tego typu biznesu – ocenia Sebastian Wojdył. To potwierdza tezę o możliwości integracji serwisów pożyczkowych z bankami. – Inna potencjalna droga rozwoju to ewolucja systemów do stworzenia niszowych banków o odrębnej ofercie produktowej. Za przykład może posłużyć Zopa.com, najbardziej znany system social lending funkcjonujący w formie banku – dodaje.
Zagrożenia ze strony serwisów pożyczkowych nie obawiają się instytucje wyspecjalizowane w udzielaniu szybkich pożyczek gotówkowych.
– Powodzenie serwisów pożyczkowych w Polsce będzie zależało od tego, jak szybko będzie rósł kapitał zaufania między ludźmi. Kraje, w których powstały pierwsze serwisy social lending, łączy to, że pod względem zaufania społecznego są w światowej czołówce. W naszych realiach trudno zakładać, by social lending zrewolucjonizował rynek finansowy – twier-dzi Tomasz Trabuć z firmy pożyczkowej Provident.
Kto lekceważy inicjatywy serwisów pożyczkowych, może wkrótce poczuć się niemile zaskoczony. Twórcy portali pożyczkowych nie są w internetowym biznesie nowicjuszami.
Właścicielem Finansowo.pl jest spółka Kreativ, która prowadzi kilka serwisów mających łącznie ponad 1 mln użytkowników miesięcznie. Przede wszystkim jednak stoi za nim Rafał Agnieszczak, twórca Fotki.pl, która ma około 6 mln użytkowników, i popularnego serwisu aukcyjnego Świstak.pl. Finansowo planuje pozyskać do końca roku kilkanaście tysięcy użytkowników.
Właściciel serwisu Kokos.pl jest znany z obsługi płatności elektronicznych, transakcji przez internet, obsługi klientów przez komórki. Świadczy usługi przede wszystkim dla banków i firm telekomunikacyjnych (e-payment). Kokos planuje pozyskać w ciągu dwóch lat ok. 100 tys. użytkowników (50 tys. do końca tego roku) i ok. 1 mln zł pożyczek miesięcznie. Zamierza utrzymywać się wyłącznie z prowizji.
– Naszym zdaniem jest miejsce na dwa, góra trzy tego typu serwisy, z jednym liderem mającym ponad 50 proc. rynku. Dla ich skutecznej koegzystencji konieczne jest jasne profilowanie działań, tak by nie różniły się one tylko nazwą. Na rynkach, gdzie tego typu systemy funkcjonują, standardem jest jeden duży serwis i kilku naśladowców, z pomijalnym udziałem w rynku – mówi Sebastian Wojdył.
Monetto prowadzi firma Prender. Większościowym inwestorem spółki jest fundusz technologiczny IIF Seed Fund. Twórcy serwisu zdobywali doświadczenie między innymi przy projekcie Inteligo (PKO BP) i MojeRachunki.pl. Ich plany to około 20 tys. użytkowników do końca roku i 20 mln zł obrotów rocznie. O sile serwisu może przesądzić umowa o współpracy podpisana z serwisem Nasza-klasa.pl. Udana integracja z tym społecznościowym portalem może zapewnić przewagę nad konkurencją. Serwis zamierza zarabiać przede wszystkim na prowizjach i w marginalnym zakresie pośredniczyć w sprzedaży produktów bankowych, nie planuje sprzedaży reklam.
– Rywalizujemy po trochu z każdym. Najsilniej z instytucjami parabankowymi, takimi jak Provident, ale także w pewnym zakresie z ban-kami, SKOK-ami oraz warszawską giełdą i funduszami inwestycyjnymi – mówi Łukasz Banach.
To ambitne założenie, jednak tego typu zamiary sprawdziły się już nieraz w przypadku pomysłów na internetowy biznes. Często ze skutkiem zaskakującym nawet dla samych ich twórców.
Autorem jest Pan Roman Przasnyski
Tekst pochodzi z miesięcznika Forbes
Serdecznie dziękuję za jego udostępnienie.
www.forbes.pl
Przejdź do początku tekstu >>> kliknij
Przejdź do spisu treści 600 porad/artykułów
Przejdź do katalogu polecanych publikacji
Przejdź do bloga
Przejdź do forum
{mosgoogle}
Menu strony porady publikacje blog aukcje kredytowe
{rdaddphp file=wstawki/newsletter.php}





