Jeden z największych banków inwestycyjnych Goldman Sachs prognozuje, że skutki obecnego kryzysu na rynku nieruchomości będą mocno odczuwalne jeszcze do Świąt Bożego Narodzenia następnego roku. Po stronie strat trzeba będzie wtedy zapisać w nadchodzącym roku ponad 32,5 mld EUR. Prognoza zakłada również kontynuację silnych spadków indeksów giełdowych na całym świecie.
Ta negatywna prognoza nie pozostała bez echa i wprowadziła nerwowość wśród inwestorów, pomimo tego, że giełdy zdążyły się już przyzwyczaić do negatywnych informacji, które pojawiają się już od sierpnia tego roku. Oliwy do ognia dodała jeszcze wiadomość o tym, że Swiss Reinsurance odnotował poważne straty w związku z tym, co dzieje się na amerykańskim rynku nieruchomości. Straty firmy mogły osiągnąć wysokość nawet 733 mln EUR. Co ciekawe, jeszcze na początku listopada, gdy szacowano wyniki kwartalne, nie wspominano nawet o najmniejszych problemach związanymi z amerykańskim kryzysem.
Złe wiadomości
To nie jedyna instytucja, która boryka się z problemami. Największy amerykański bank Citigroup, zgodnie z szacunkami Goldman Sachs będzie musiał zapisać w nadchodzących miesiącach po stronie strat 15 mld USD. W czwartym kwartale będzie to ok. 11 mld, a w pierwszym kwartale 2008 r. dalsze 4 mld. Według banku Goldman Sachs Merill Lynch zapisze po stronie strat 13 mld USD, a Morgan Stanley nawet do 8 mld. Nie tylko rynek amerykański boryka się z problemami. Jeden z największych szwajcarskich banków UBS będzie prawdopodobnie musiał poinformować do końca 2007 r. o odpisaniu dodatkowych strat rzędu 9 mld USD, które stanowią 70 proc. wypracowanego przez instytucję zysku brutto – poinformowała firma badawcza CreditSights.
Niemieckie banki – Dresdner Bank i WestLB pomniejszą swoje zyski prawdopodobnie o blisko połowę.
Europa ma się dobrze
Nic zatem dziwnego, że giełdy znowu reagują nerwowo, skoro na przestrzeni zaledwie kilku dni najwięksi spośród rynkowych graczy – Bank of America, JPMorgan Chase i Morgan Stanley poinformowały o tym, że ich akcjonariusze nie mają szans na dobre wyniki za IV kw. 2007 r. Takie wiadomości pogrzebały nadzieje na szybkie zakończenie kryzysu na rynku kredytowym. Istnieje również obawa, że taka sytuacja wpłynie na spowolnienie całej gospodarki. Widać to już w USA, gdzie konsumenci są coraz bardziej oszczędni w swoich wydatkach i gdzie już coraz częściej można odczuć spowolnienie wzrostu. A jednak analitycy dalecy są ciągle od tego, by zakładać, że podobna sytuacja dotknie Europę czy kraje eksportujące ropę. Dotyczy to również rynku nieruchomości, straty poniosły bowiem, jedynie banki inwestujące na rynku amerykańskim, tymczasem europejski rynek nieruchomości ma się jak na razie całkiem dobrze.
Rynek poradzi sobie sam
Szefowie banków potwierdzają opinie analityków, że dokładne straty poznamy dopiero w następnym roku i jak na razie, nie ma nawet co marzyć o szybkim zakończeniu kryzysu. Jednak zarówno szef Deutsche Banku Josef Ackerman, jaki i szef Commerzbanku Klaus-Peter Müller przestrzegają przed tym, by w prostej linii przekładać to, co dzieje się dziś na rynku amerykańskim na rynek europejski. Tu system bankowy ma się ciągle „nieźle”, podkreślają. Dlatego też przestrzegają polityków przed próbami interwencjonizmu państwowego i wymuszonymi kryzysem regulacjami, czy nieprzemyślanymi decyzjami. Według nich tak inwestorzy, jak i gracze powinni sami znaleźć odpowiednie wyjście z tej sytuacji. Państwo natomiast powinno pozwolić nadal samodzielnie konkurować ze sobą instytucjom finansowym i zostawić je samym sobie, uważają szefowie dwóch największych niemieckich banków.
Autorem jest Pani Eliza Snowacka
www.GazetaFinansowa.pl
Odwiedź również:
Spis treści ponad 250 porad zawartych na stronach serwisu,
Katalog praktycznych publikacji z zakresu inwestowania i nie tylko,
www.inwestorlink.pl – dodawaj i oceniaj informacje finansowe
{mosgoogle}





