W przyszłości będziemy musieli zapewne dłużej pracować, dobrze więc byłoby obmyślić zrobienie dobrego użytku z oszczędności. Fundusze inwestycyjne, domek nad jeziorem, obrazy teraz jeszcze nieznanego artysty, niszowy biznes – wszystko to może się sprawdzić, trzeba mieć tylko pieniądze i pomysł.
Pięćdziesięciolatek dzisiaj to człowiek aktywny zawodowo, świadomy swoich atutów i możliwości. Dużo pracuje, myśli o przyszłości, planuje. Coraz częściej myśli o sobie, coraz mniej się martwi o swoje dzieci. Gorzej jest z praktyką zbierania pieniędzy na starość. Według statystyk inwestuje tylko 14,3 proc. populacji. Z jednej strony można to wytłumaczyć stosunkowo niskimi zasobami naszych kieszeni. Największą grupę inwestorów stanowią osoby, które ukończyły 50 rok życia (to 52 proc. osób inwestujących, 42 proc. całej populacji). Z pożyczaniem pieniędzy jest odwrotnie – osoby poniżej 50 roku życia to trzy czwarte kredytobiorców. Wnioski nie jest trudno wyciągnąć: za młodu chętniej wydajemy pieniądze, także te pożyczone. Z upływającym czasem potrzeba wydawania pieniędzy znacznie maleje, inne są priorytety, człowiek zaczyna myśleć o zbliżającej się emeryturze, o pozostawieniu rodzinie czegoś więcej – zaczyna inwestować.
Akcje – pierwszy krok inwestora
Zaledwie 3,8 proc. dorosłych Polaków inwestuje w akcje. Ale aż 53,5 proc. tej grupy stanowią osoby po pięćdziesiątce. Ponad 75 proc. grających na giełdzie ma co najmniej maturę, a co trzeci tytuł zawodowy magistra – z tego można wyciągnąć wniosek, że taką formę pomnażania kapitału preferują osoby z odpowiednim wykształceniem.
Niespełna 7 proc. inwestorów ma dużo czasu na giełdowe przemyślenia, bo nie pracuje. Około 33 proc. graczy to emeryci i renciści, którzy w jakimś okresie życia połknęli giełdowego bakcyla. Najmniej liczną grupą inwestorów są osoby o bardzo niskich dochodach i bardzo wysokich. Jedni z wymienionych uważają, że mają zbyt mały kapitał i wiedzę do inwestowania, drudzy natomiast, że mają odpowiednio dużo pieniędzy i nie widzą potrzeby ryzykowania. Tylko 3 proc. Polaków jest częścią tzw. rodzin zamożnych: ich udział w grupie inwestorów to 14,1 proc. Styl życia przeciętnego inwestora jest można powiedzieć normalny – nie pokazuje on swoich sukcesów. Miejsce zamieszkania (miasto czy wieś) jest bez znaczenia – wszędzie inwestuje się tak samo dobrze, siedząc przed monitorem komputera. 41 proc. akcjonariuszy ma także lokaty (tylko 9,9 proc. całej populacji). Giełdowy inwestor sięga po kartę kredytową czy kredyty dwa razy częściej niż statystyczny Polak. Co piąty inwestuje też w funduszach (w całej populacji zaledwie 3,2 proc.). Mieszkanie tzw. inwestora giełdowego jest znacznie lepiej wyposażone od przeciętnego Polaka – dwa razy częściej znajdziemy w nim kamerę, kino domowe, także komputer, który jest obowiązkowym przedmiotem w jego domu.
Inwestorzy tego typu częściej niż statystyczny Polak sięgają po prasę finansową, ale rzadziej niż posiadacze jednostek funduszy. Stąd nasuwa się wniosek, że większość inwestorów indywidualnych to pasywni gracze, którzy czasami tylko biorą udział w dużych prywatyzacjach. Czas jest ich największym sprzymierzeńcem. Dzięki procentowi składanemu wartość zgromadzonego kapitału narasta jak kula śniegowa – w kolejnych miesiącach zysk liczony jest od coraz większej kwoty (powiększonej o środki zarobione wcześniej). Warto oszczędzać i inwestować jak najwcześniej. Pieniądze powinno się rozłożyć pomiędzy różne typy lokat. Starannie zdywersyfikować portfel akcji – powinno się w nim znaleźć przynajmniej kilkanaście spółek. Fundusze umożliwiają inwestowanie w większą ilość akcji, poprzez swoją konstrukcję.
Dłuższy okres inwestowania, oszczędzania umożliwia przeznaczanie większej części swoich aktywów na fundusze inwestujące w akcje. 15 lat do emerytury pozwala zainwestować na giełdzie poprzez fundusze znaczną część środków. Na długim dystansie nie ma lepszego zawodnika niż fundusz akcji (w XX wieku amerykański rynek akcji wypracował średnią stopę zwrotu 10 proc., bijąc na głowę wszystkie inne formy lokat). Oprócz akcji na długim dystansie dobrze spisują się fundusze inwestujące w nieruchomości i w metale szlachetne np. złoto, srebro, platynę. Potrafią wypracowywać wysokie zyski w czasach kryzysu.
Obligacje
Tylko 2,1 proc. populacji przyznaje się do posiadania obligacji. Jest to bardzo rzadko wykorzystywana forma lokowania kapitału. Korzyści są trudne do przecenienia, odsetki są wyższe niż na lokacie przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa.
Osoby po pięćdziesiątce to aż 60 proc. posiadaczy obligacji. Można to zrozumieć, ponieważ obligacje nie są instrumentami atrakcyjnymi pod względem stóp zwrotu w zestawieniu z akcjami czy funduszami inwestycyjnymi. Z wiekiem chęć do ryzykownych inwestycji przemija. 85 proc. posiadaczy obligacji ma wykształcenie średnie lub wyższe (z czego 40 proc. to renciści lub emeryci), połowa posiada także lokaty bankowe, najczęściej wyjeżdżają na urlop poza Polskę, a najmniej czasu spędzają przed telewizorem.
Fundusze
Fundusze inwestycyjne przeżywają rozkwit w ostatnich latach. Osób, które korzystają z usług TFI jest wciąż niewiele – to tylko kilka proc. dorosłej populacji. Po instrument tego typu sięgają osoby młodsze – 60 proc. jest przed pięćdziesiątką. Znacznie więcej jest osób planujących niż tych faktycznie inwestujących w fundusze.
Jak w poprzednich kategoriach są to osoby z co najmniej średnim wykształceniem, ich udział w stanowi ok. 50 proc. Wniosek: im bardziej zaawansowana wiedza, tym lepsza znajomość realiów i produktów rynkowych. 25 proc. posiadaczy jednostek uczestnictwa pracuje w biurze. 50 proc. inwestorów z tej grupy ma w portfelu kartę kredytową, 9,5 proc. czyta prasę ekonomiczną.
Fundusze rynku pieniężnego poruszają się powoli, ale zawsze do przodu. W długim terminie ich największym wrogiem jest inflacja, z którą czasem przegrywają. Inwestowanie jest odkładaniem konsumpcji w czasie. Gdy ceny dóbr konsumpcyjnych rosną szybciej niż inwestycja, wówczas takie działanie traci sens. Nie warto pozbywać się jednostek funduszu po spadku ich ceny, kupować po wzroście. Kupowanie w dołku, a sprzedawanie na górce, nie jest takie proste. Najlepsi doradcy inwestycyjni mają z tym problemy. Najlepiej więc jest odpuścić sobie spekulację i inwestować systematycznie – regularnie wpłacając małe kwoty. Zabezpieczając się przed ryzykiem lokalnego rynku, warto część swoich oszczędności kierować do funduszy inwestujących za granicą.
Lokaty
Lokaty bankowe to najczęściej wybierana forma inwestycji, są najprostszym instrumentem. Blisko 10 proc. dorosłych Polaków posiada lokatę terminową. Najchętniej sięgają po nie ze względów na stabilność i przyzwyczajenia pięćdziesięciolatkowie i osoby starsze. Duży udział w tej grupie mają osoby z podstawowym wykształceniem – 13,3 proc. 41 proc. tzw. lokatorów stanowią emeryci i renciści, co także nie powinno być zaskakującym wynikiem. Lokaty oferują duże bezpieczeństwo środków, a w pewnym wieku o to inwestorom chodzi. Osoby majętne w porównaniu do innych grup sięgają po lokaty najrzadziej. Osoby z grupy o najniższych dochodach jeśli inwestują, to zazwyczaj wybierają właśnie lokaty.
Każde odnowienie lokaty oznacza konieczność zapłacenia podatku od odsetek. Częstsze odnawianie i dłuższy termin lokaty silniej uwidacznia przewagę funduszu inwestycyjnego (podatek od zysków płacony jest tylko raz na zakończenie inwestycji).
Im później, tym więcej
Współczesny pięćdziesięciolatek musi coraz intensywniej myśleć o swojej emeryturze. Popularne TFI zyskały sobie nasze uznanie dopiero kilka lat temu. Ci, którzy od razu zaczęli w nie inwestować, mają już za sobą kilkadziesiąt miesięcy płacenia składek. Zgromadzona suma daje komfort dodatkowych wypłat na emeryturze, ale tylko tym, którzy inwestowali w fundusze spore sumy od razu. Takich osób jest niewiele – fundusze inwestycyjne w początkowym okresie przyjmowaliśmy z dużą rezerwą. Mało kto traktował je jak dodatkowe zabezpieczenie na późniejsze lata życia. Teraz, mając już za sobą pięćdziesiątkę, należy odkładać znacznie większe kwoty, żeby móc spokojnie myśleć o dalszej przyszłości. Jeśli w wieku pięćdziesięciu lat posiadamy już jakieś oszczędności i planujemy je przeznaczyć na budowę swojego kapitału emerytalnego – możemy
{mosgoogle}
wybrać fundusze inwestycyjne lub tzw. polisę ,,unit-linked”. Załóżmy, że posiadamy 20 tys. zł i wpłacamy je jednorazowo w jeden z powyższych produktów inwestycyjnych. W momencie rozpoczęcia programu do przejścia na emeryturę pozostaje 15 lat i ten czas warto wykorzystać. Również 45-letnia kobieta, która do emerytury ma jeszcze 15 lat, powinna skonstruować swój portfel w podobny sposób, planowany okres inwestycji jest odpowiednio długi. Kwota do zainwestowania jest na tyle duża, że bez dodatkowych wpłat, przy średniorocznej stopie zwrotu z rynku akcji na poziomie 10 proc., w perspektywie 15 lat ta zaradna pani może liczyć na potrojenie oszczędności.
"Największym paradoksem świata finansów jest to, że osoby biedne wybierają bezpieczeństwo środków kosztem niższych dochodów, tymczasem zamożne stawiają na ryzykowniejsze formy pomnażania kapitału i stają się jeszcze bardziej majętne."
Autor: Bogdan Sadecki
Tekst ukazał się w magazynie Kurier Finansowy
www.alebank.pl/kurier-finansowy
Przeczytaj również:
Tajemniczy świat struktur
Łączone produkty finansowe – czyli 2 w 1
Przejdź do spisu treści serwisu
Powrót na górę strony
Menu strony porady publikacje blog aukcje kredytowe
{rdaddphp file=wstawki/newsletter.php}





