Art banking jako produkt inwestycyjny liczy już sobie kilkanaście lat. Mimo wielkiej transformacji, jaką w tym czasie przeszedł sektor usług finansowych usługi związane z art bankingiem wciąż mocno odstają od standardów obecnych na dojrzałych rynkach.
Usługi bankowe i finansowe rozwijają się w Polsce w tempie który można nazwać skokowym. Wystarczy przyjrzeć się produktom takim jak karty kredytowe, czy fundusze inwestycyjne, których rozwój i upowszechnienie dokonywało się w zaskakująco krótkich okresach czasu. Bez większego ryzyka można stwierdzić, iż art banking znajduje się w fazie, w której fundusze inwestycyjne znajdowały się ponad 10 lat temu. Jest o tyle zastanawiające, iż polscy artyści są trwale obecni w europejskich galeriach i dotyczy to również młodego pokolenia. Tymczasem aukcje sztuki współczesnej w krajowych domach aukcyjnych, straszą nieznajomością nowych i uznanych nazwisk, promując wciąż bezpieczne zakupy uznanych klasyków.
Obserwując ostatnie 18 lat można bez przesady stwierdzić, iż polski rynek finansowy rozwija się bardzo gwałtownie i nierównomiernie. Inwestycje alternatywne stanowią wciąż pewna lukę która w najbliższym czasie zostanie wypełniona. Polski rynek sztuki wymaga podejścia, które zerwie w dużej mierze z dotychczasową praktyką inwestowania w całkowicie sprawdzone i wysoko wycenione historyczne nazwiska.
Do najważniejszych z nowych rozwiązań pojawiających się na rynku należy z pewnością inwestycja w sztukę powiązana z funduszem stypendialnym. Dzięki temu możliwe jest opracowanie indywidualnego planu inwestycyjnego zakładającego stopniowy wzrost wartości nabywanych obiektów, oraz inwestowanie części środków w działania bezpośrednio je promujące. Jest to rozwiązanie wzorowane na analogicznych ofertach zachodnioeuropejskich banków.
Od dawna zarówno artyści jak i inwestorzy spoglądają z nadzieją w przyszłość, która ma przynieść rozwój rynku sztuki. Artyści oczekują od rynku możliwości funkcjonowania na zdrowszych zasadach niż obecnie, inwestorzy i galernicy liczą na rozwój segmentu, umożliwiający realizację wyższych zysków. W rzeczywistości te oczekiwania są całkowicie nie do pogodzenia, bez przełamania pewnej bariery mentalnej. Otóż sztuka niewiele zyska na rozwoju rynku, gdyż ten nigdy jej nie będzie w stanie docenić, natomiast sztuka tworzona z myślą o rynku nigdy nie będzie czymś godnym zapamiętania.
Wbrew opiniom wielu krajowych ekspertów, polska sztuka współczesna doskonale jest w stanie sobie poradzić bez rozwiniętego rynku sztuki. Polscy artyści na dzień dzisiejszy z powodzeniem aplikują po zagraniczne stypendia i realizują tam wysokobudżetowe projekty (np. Paweł Althamer). Inni z kolei wchodzą w dialog z najgłośniejszymi realizacjami takich sław jak Damien Hirst (Peter Fuss), bez najmniejszych kompleksów, twórczo ironizując na temat ich pracy. To rynkowi sztuki jest potrzebna sztuka i artyści, nigdy na odwrót. Tym różni się też ta forma inwestowania, od wszelkich znanych aktywów.
Należy tez oddzielić obieg artystyczny, na który składa się infrastruktura uczelni oraz galerii i muzeów oraz od obiegu transakcyjnego i aukcyjnego. Oczywiście istnieją silne powiązania, jednak są to dwa zupełnie różne światy.
Barierą, o której mowa, jest zupełna nieprzystawalność oczekiwań rynkowych i praktyki artystycznej. Jej przekroczenie możliwe jest jedynie przy budowaniu długotrwałych relacji między inwestorami oraz artystami, które są możliwe dopiero przy założeniu długiego horyzontu inwestycyjnego oraz akceptacji ryzyka związanego ze sztuką tworzoną przez ludzi wkraczających do obiegu artystycznego.
Dotychczasowe podejście polegające na inwestowaniu w sprawdzone, historyczne nazwiska jest drogą, która prowadzi wciąż w to samo miejsce. Pośród osób debiutujących w ciągu ostatnich kilku lat możemy wskazać kilka bardzo obiecujących nazwisk. Traktując inwestycje w sztukę, jako rodzaj pewnego zobowiązania wobec artysty można, paradoksalnie liczyć na większe powodzenie inwestycji w długiej perspektywie.
Dotychczasowe programy art bankingu, obecne w polskich instytucjach finansowych zupełnie pomijały specyfikę tego rynku, który jak żaden inny docenia dojrzałych inwestorów. Skutkiem tego podejścia jest wciąż duża nieufność potencjalnych klientów. Sens każdego inwestowania polega na wybieganiu w przyszłość, i nie inaczej jest tym razem.
Autor: Mikołaj Iwański
Dyrektor Inwestycyjny
Stilnovisti, www.stilnovisti.pl
Przeczytaj więcej o inwestowaniu w sztukę:
Sztuka inwestycji w sztukę,
Inwestycyjne dylematy w świecie sztuki współczesnej,
Sztuka licytacji,
Kilka słów o inwestowaniu w sztukę,
Tworzenie portfela w art-bankingu ,
Marszandem być, czyli inwestowanie w sztukę,
Domy aukcyjne na rynku dzieł sztuki,
Podrabiany Nikifor,
Hossa na sztukę
Menu strony porady publikacje blog aukcje kredytowe
{rdaddphp file=wstawki/newsletter.php}
{mosgoogle}


