Finanse osobiste

Porównywarki i wyszukiwarki internetowe – czy warto z nich korzystać?

Kiedy kilka lat temu w internecie pojawiła się pierwsza porównywarka cen www.ceneo.pl. wiele mówiło się o prawdziwej rewolucji w e-zakupach. Wszystko za sprawą możliwości wyszukiwania produktów z wielu sklepów i prezentowaniu ich w jednym serwisie www. Za sprawą ceneo.pl osoba zainteresowana zakupem np. telewizora mogła w kilka minut porównać ceny w dziesiątkach sklepów. Oszczędzała w ten sposób czas i pieniądze. Każdy, kto choć raz porównywał ceny za sprawą porównywarki, wie jak ogromne różnice cenowe występują w poszczególnych sklepach.

Przy droższych towarach, jak telewizory czy komputery, sięgają one kilkuset złotych. I choć część spośród najtańszych ofert bywa sztucznie windowana w wynikach porównywarki, a w rzeczywistości cena jest już nieaktualna lub występuje pod warunkiem, że kupimy dwa produkty w tym samym sklepie, to korzystanie z porównywarek ma sens. Dowodem na to jest chociażby powstawanie kolejnych tego typu serwisów.

 

Sukces porównywarek cen skłonił kolejne firmy do stworzenia porównywarek i wyszukiwarek usług finansowych. Obecnie na rynku funkcjonuje kilka takich serwisów m.in.: Comperia.pl, eBroker.pl, Finansosfera.pl, TotalMoney.pl jako ogólnofinansowe oraz inseco.pl, ipolisa.pl, wygodnie.pl, polisowo.pl, rankomat.pl, swiatubezpieczen.com wyspecjalizowane w ubezpieczeniach.

Te ostatnie serwisy oprócz możliwości porównania oferty np. ubezpieczeń samochodu, umożliwiają ich zakup przez internet. Tzw. model sprzedaży direct, czyli za pośrednictwem internetu i telefonu systematycznie zyskuje na popularności.

Czy zatem wystarczy wejść na dowolną porównywarkę ubezpieczeń i wszelkie kłopoty mamy z głowy?

Nic z tych rzeczy. Gdyby tak było, klasyczni ubezpieczyciele mieliby nie lada kłopoty.
Praktyka pokazuje, że porównywarki, choć pomocne, nie są idealne i nieprędko zastąpią kontakt z człowiekiem. Przyczyn, dlaczego tak się dzieje, należy szukać przede wszystkich w dwóch miejscach.
Oferta Towarzystw Ubezpieczeniowych jest bardzo szeroka, a poszczególne porównywarki współpracują zwykle z określoną liczbą TU. Części TU zwyczajnie w nich nie znajdziesz.
To sprawia, że wchodząc na jedną porównywarkę zyskamy przegląd tylko części oferty rynkowej.

Drugim powodem jest opracowywanie kalkulacji cenowych w oparciu o dość sztywne wytyczne.
W formularzu zapytania podajemy zwykle kilka podstawowych informacji np.:
– wiek i cena samochodu,
– marka samochodu,
– wiek i płeć właściciela,
– miejsce zamieszkania,
– ilość lat posiadania prawa jazdy itp.

Na podstawie tych danych algorytm porównywarki poda nam orientacyjne ceny pakietów ubezpieczeń spośród dostępnych w ofercie Towarzystw Ubezpieczeniowych. Zyskujemy w ten sposób pewien obraz, ale nie pewność, że przedstawiona oferta jest najlepsza. Różnice w cenach za to samo ubezpieczenie w różnych porównywarkach mogą sięgać kilkunastu procent.

Przy okazji dyskusji o porównywarkach ubezpieczeń dość często można usłyszeć głosy, że ceny przez nie prezentowane są niejednokrotnie wyższe niż w tradycyjnej sprzedaży. Na usta aż się ciśnie pytanie, po co zatem porównywarka?

Fakt faktem, takie sytuacje mogą mieć miejsce właśnie ze względu na sporą ułomność porównywarek i  sporządzanie kalkulacji w oparciu o ograniczone dane o kliencie. Kto kiedykolwiek ubezpieczał samochód, wie że ubezpieczyciel może zaoferować klientowi zniżkę z tytułu przedłużenia umowy, zniżkę na samochód danej marki lub zniżkę z tytułu przeniesienia się z innej firmy ubezpieczeniowej.

Sam miałem okazję skorzystać z takiej okazji, gdy TU w którym miałem ubezpieczenie wraz z przedłużeniem umowy postanowiło mnie złupić. Nic z tych rzeczy – pomyślałem i udałem się do konkurencji z zapytaniem, co mogę otrzymać w zamian jeśli przeniosę się do nich. Pani z uśmiechem od ucha do ucha przygotowała mi kalkulację o blisko 400 zł tańszą niż poprzednik.
I co ważne, była to pełnowartościowa polisa AC/OC/NNW. Takie sytuacje są codziennością, gdyż TU stosują z powodzeniem praktykę oferowania bardzo atrakcyjnych cen przy zawarciu nowej umowy, a po roku, dwóch, próbują to sobie odbić z nawiązką. Tylko od klienta zależy, co z tym zrobi.
Takiej jak opisana wyżej sytuacji nie uwzględnią porównywarki, przez co cena polisy może być często wyższa niż przy naszych osobistych negocjacjach.

Zwróć uwagę na różne promocje cenowe. Przeglądając strony porównywarek ubezpieczeń można natrafić na okresowe promocje np. 15% obniżki na wszystkie polisy samochodowe. Taka oferta może być warta uwagi.
Tak czy inaczej, nie opieraj się jedynie na tym, co znajdziesz na stronie porównywarki. Za kilkaset złotych oszczędności warto zrobić mały rekonesans na własną rękę. Znając ceny konkurencji możemy się potargować mówiąć wprost, że tu i tu oferują nam taką ceną. Z pewnością będzie to cenny argument.

Samo OC czy pakiet AC/OC, NNW?
Od tego, które ubezpieczenie zechcemy kupić również zależy jego cena. W pakiecie możemy liczyć na zniżkę. Samo OC może nas kosztować drożej, niż kupione wspólnie z AC.

Korzystać z porównywarek ubezpieczeń czy nie?
Jak najbardziej tak, ale z dużą dozą zdrowego rozsądku. Jeśli cena w internecie jest wyższa niż możemy ją dostać w placówce ubezpieczyciela, nie ma sensu przepłacać. Ale jeśli możemy zaoszczędzić 200-300 zł na polisie, trzeba to zrobić.

Tyle o porównywarkach ubezpieczeń.
Jeśli chodzi porównywarki pozostałych produktów finansowych to ilość czynników wpływających na koszt danego kredytu lub oprocentowanie lokaty jest o wiele większa niż w przypadku ubezpieczeń. W tym miejscu idealnie pasuje powiedzenie: Ilu klientów – tyle ofert. Żadna porównywarka nie uwzględnia wszystkich czynników potrzebnych do oceny atrakcyjności porównywanych produktów.

Wyniki uzyskane z porównywarki np. kredytów gotówkowych czy lokat należy traktować stricte orientacyjnie. Mogą one co najwyżej pomóc odrzucić oferty skrajnie niekorzystne, np. najdroższych kredytów z wysoką prowizją lub najniżej oprocentowanych lokat.
Generalna zasada jest taka. Nic nie sprawdzi się lepiej, jak uzbroić się w wiedzę i poszukiwać oferty najlepiej dostosowanej do twojej sytuacji osobisto-finansowej.

autor: Tomasz Bar, www.FinanseOsobiste.pl