Finanse osobiste



  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl





KANAŁ RSS

Zasubskrybuj nowości w serwisie przez kanał RSS

Pożyczka z MFW zachętą do ataku spekulacyjnego

27 kwietnia 2009

?Gazeta Finansowa? w artykule ?Czy Polska już wkrótce będzie potrzebować pomocy MFW?? jeszcze w lutym zapowiedziała rozwój przyszłych wydarzeń, które właśnie zmaterializowały się w połowie kwietnia tego roku. Jednak zupełnie inaczej niż to tłumaczy minister finansów Jacek Rostowski postrzegaliśmy i postrzegamy przyczyny i uzasadnienie dla tego dramatycznego posunięcia polskiego rządu, jakim była deklaracja skorzystania z linii kredytowej MFW w kwocie 20 mld USD.


Fundamenty polskiej gospodarki nie są wcale takie mocne.
Skala zadłużenia Polski, polskich przedsiębiorstw, Polaków z tytułu kredytów
zagranicznych, to dziś już kwota zbliżająca się do blisko 190 mld euro. Z
tytułu kredytów hipotecznych to około 200 mld zł, z czego ponad 150 mld
zaciągnięto w walutach zagranicznych głównie we franku szwajcarskim. Tu o
polskich kredytobiorców dba jedynie szwajcarski rząd i szwajcarski bank
centralny a nie nasz polski rząd czy NBP. Dług publiczny Skarbu Państwa
liczony po kursie 4,40zł za euro to już kwota około 840 mld zł.

Tylko gorzej
Ilość wniosków o upadłość polskich przedsiębiorstw, tylko w I kw. 2009 r.
wzrosła o 30 proc., a fala ta dopiero do nas nadchodzi, skoro też zamierają
inwestycje, a banki same mają gigantyczne straty i próbują się ratować kosztem
swych klientów, to katastrofa budżetowa jest niewątpliwie coraz bliżej. Jakaś
pomoc finansowa prędzej czy później będzie konieczna, w tym pomoc
międzynarodowych instytucji finansowych. Jak widać spekulanci znali prawdę o
naszych fundamentach gospodarczych. Wpływy podatkowe z VAT pod koniec 2009 r.
mogą być niższe od planowanych nawet o 20 mld zł.

Małe wpływy
Niższe będą wpływy z PIT, CIT, czy z tytułu prywatyzacji, z której planowano
12 mld zł. Pamiętajmy, że polski budżet i jego wpływy zaprojektowano przy
założeniu wzrostu PKB na poziomie 3,7 proc. a może być minus 1,5 proc.
Potrzeby pożyczkowe państwa polskiego w 2009 r. sięgną astronomicznej kwoty
150 mld zł, w tym potrzeby zagranicznego finansowania brutto sięgają 115 mld
USD. Tyle długu w walutach obcych musimy zrolować, czyli zaciągnąć nowych
zobowiązań, by spłacić stare. Tylko pod koniec maja rząd musi zdobyć 17 mld
zł, na wykup obligacji. A do końca lipca nawet 23 mld.

Nie ma powodów do dumy
Znaleźliśmy się pod bardzo poważną presją z powodu błędów popełnionych w ciągu
ostatnich 20 lat transformacji zwłaszcza z powodu bezmyślnej sprzedaży sektora
finansowego i w związku ze spóźnioną i nieadekwatną reakcją na kryzys.
Pamiętajmy, że MFW pomaga krajom udzielając kredytów, a nie rozdając prezenty,
czy darowizny. Pożycza krajom w poważnych tarapatach gospodarczych i
finansowych. Ukraina, Serbia, Rumunia, Łotwa, ostatnio Meksyk to nie są potęgi
gospodarcze. Gdy na szczycie w Brukseli kilka tygodni temu Węgrzy
zaproponowali, by to UE wyasygnowała kwotę 160 mld euro na pomoc krajom Europy
Środkowo-Wschodniej to właśnie my zablokowaliśmy ten zastrzyk pomocy unijnych
środków, rzekomo z powodu stabilnych i dobrych fundamentów polskiej
gospodarki, w odróżnieniu od sytuacji Węgier. Wbiliśmy przysłowiowy nóż w
plecy naszym węgierskim przyjaciołom.

Sukces?
Była to, co najmniej bezmyślność i arogancja, albo megalomania, która będzie
nas bardzo drogo kosztować, a właściwie już kosztuje. Nie minęło przecież
więcej niż 3-4 tygodnie, gdy triumfalnie i dość niespodziewanie polski rząd i
minister finansów ogłosili kolejny sukces gospodarczy tego rządu, że oto
skorzystamy z 20 mld zł pożyczki MFW w ramach elastycznej linii kredytowej.
Ministerstwo Finansów, które brzydzi się pożyczaniem, podczas, gdy minister
jest poważnie zadłużony w brytyjskich bankach, zawnioskowało do MFW o
przystąpienie do elastycznej linii kredytowej (FLC), co w razie potrzeby
pozwoli na zwiększenie rezerw NBP o 20 mld USD. Ma to rzekomo pozytywnie
wpłynąć zarówno na złotego i co najważniejsze uchronić polską walutę przed
potencjalnymi atakami spekulantów.

Idee fixe
Otóż niestety minister finansów Rostowski jak zwykle się myli. A najbliższe
miesiące dobitnie to potwierdzą. Międzynarodowi spekulanci giełdowi słusznie
widzą zbyt wiele pęknięć w naszych silnych i stabilnych fundamentach
gospodarczych. I nie przejmują się kwotą 20 mld USD. Po co pożyczamy od MFW
skoro NBP dysponuje rezerwami wielkości 45 mld euro i na razie z nich nie
skorzystaliśmy? A sytuacja jest naprawdę poważna. A może przyczyny sięgnięcia
po linie kredytowe MFW są tak naprawdę inne? A polska opinia publiczna znowu
jest zwyczajnie oszukiwana. Może idee fixe tego rządu i marzenia o szybkim
przyjęciu euro w 2012 r. nie zostały zupełnie pogrzebane? Może przedstawiciele
rządu stwierdzili, że sama informacja o pożyczce z MFW wystarczy, by
ustabilizować złotego w dłuższej perspektywie, co jest warunkiem koniecznym do
wejścia do systemu ERM2, że będzie to wręcz broń atomowa.

Próżne nadzieje
Po pierwszych wypowiedziach niektórych skompromitowanych analityków bankowych,
że euro będzie kosztowało poniżej 4 zł i że będziemy mieli do czynienia ze
stałą tendencją wzmacniania się polskiej waluty, te pomysły okazały się jak na
razi pobożnym życzeniem. Kurs euro wzrósł po kilku dniach do poziomu 4,40 zł,
bo przecież siła naszej waluty zależy nie tylko od działań spekulacyjnych.

Więcej w grze
Paradoksalnie może się zdarzyć coś całkiem odwrotnego w niedługiej
perspektywie. Zapowiedź, że polski rząd chce pożyczyć dodatkowe 20 mld USD
może zachęcić międzynarodowych spekulantów do działań na naszym rynku, bo to
wyraźnie powiększa pulę w grze. Im większa pula i gra o wyższe stawki, tym
wyższe wygrane mogą być bardzo kuszące. Kwota 20 mld z MFW nie odstraszy
dużych międzynarodowych graczy spekulujących na rynku walutowym. Tym bardziej,
że na polskiej scenie są oni od dłuższego czasu bardzo aktywni i mają mocne
wtyczki w postaci byłych premierów i ministrów. Rola jaką odegrały Goldman
Sachs i JP Morgan w ostatnich miesiącach w Polsce do dziś nie została
wyjaśniona. To wyzwanie rzucone przez polski rząd międzynarodowym spekulantom
może się okazać nieprzemyślane i bardzo kosztowne. Skoro jesteśmy tacy mocni,
a nasze stabilne finanse są jednymi z najlepszych w Europie, to po co ta
pożyczka? Jeżeli jednak jest inaczej, to kwota 20 mld USD nie wystarczy w tej
rozgrywce. Duże banki inwestycyjne mają dużo większe możliwości finansowe. Ich
ruch to tylko kwestia czasu. Ich atak może się okazać zabójczy dla polskiego
rynku dewizowego. Spekulanci tylko pociągają za sznurki.


To koniec?
Zdaniem premiera Pawlaka era spekulantów giełdowych dobiega końca, a to co
było do zarobienia na rynku walutowym już zarobiono i w tej chwili mamy
odwilż, twierdzi wicepremier. To prawda, ale jedynie w odniesieniu do opcji
walutowych polskich przedsiębiorstw. Ale dziś wbrew pozorom można jeszcze
sporo ugrać, a atak spekulacyjny na polską walutę jest bardziej realny niż
wcześniej.

Janusz Szewczak, autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym dla www.GazetaFinansowa.pl
logo_gazetaufinansowa

Przejdź do spisu treści blisko 800 porad finansowych zawartych na portalu ,

Przejdź na bloga www.blog.finanseosobiste.pl ,

Przejdź do działu Nowe produkty finansowe

Tagi:

Podobne artykuły :