Finanse osobiste



  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl





KANAŁ RSS

Zasubskrybuj nowości w serwisie przez kanał RSS

Nie tylko dolar i euro

23 marca 2007

Funty, jeny, korony szwedzkie i duńskie, a nawet korony czeskie czy słowackie. To waluty w których dostępne są zagraniczne fundusze inwestycyjne działające na polskim rynku.


Polacy, którzy przywożą z zagranicy ciężko zarobione pieniądze często zastanawiają się nad ich rozsądnym ulokowaniem. Pół biedy jeśli to euro lub dolary – na rynku jest sporo możliwości zainwestowania tych dwóch walut. Szeroką ofertą mają nie tylko fundusze zagraniczne, które opisujemy w tym cyklu, lecz także krajowe TFI. Gorzej jeśli z saksów przywieziemy inną walutę. A trzeba pamiętać, że największy zagranicznym pracodawca Polaków – Wielka Brytania wciąż pozostaje wierna funtowi. Poza strefą euro są też także Dania i Szwecja.

Kupować czy inwestować?

Jednym z błędów popełnianych przez osoby, którym dzięki saksom udało się zgromadzić oszczędności w walucie obcej jest przeznaczenie tych pieniędzy na zakup nieruchomości. Tymczasem do tego celu należy wykorzystywać kredyty mieszkaniowe – są one dostępne także dla klientów osiągających dochody poza Polską. Nadwyżki finansowe należy natomiast ulokować na tyle zyskownie, by zarabiać na nich więcej niż wynosi oprocentowanie kredytu.
Przy dłuższym horyzoncie inwestycji nie jest to trudne do osiągnięcia w funduszach inwestycyjnych z udziałem akcji.

Pytanie: czy walutowe oszczędności zamieniać na złotówki czy też szukać formy lokaty walut obcych. Za pierwszym scenariuszem przemawia perspektywa stopniowego umacniania się złotówki – w takiej sytuacji wartość funtów czy jenów po przeliczeniu na złotówki będzie spadać. Z drugiej jednak strony w każdym portfelu – szczególnie grubszym – wskazana jest dywersyfikacja także w ujęciu walutowym. Nie ma powodu, byśmy wszystkie swoje oszczędności utrzymywali w jednej tylko walucie – szczególnie, że jest ona z punktu widzenia globalnej gospodarki walutą o marginalnym znaczeniu.

Szukanie form inwestowania funtów zarobionych na Wyspach Brytyjskich czy też innych mniej popularnych walut z pewnością ma sens. Do wyboru mamy oczywiście lokaty bankowe. Niestety poziom oprocentowania wspomnianej brytyjskiej waluty w Polsce nie jest zbyt wysokie – w Londynie czy Liverpoolu znajdziemy korzystniejsze oferty. Bardziej konkurencyjna – chociaż oczywiście również dość wąska – jest oferta zagranicznych funduszy inwestycyjnych.

Jaka waluta funduszu?

Wybierając fundusz, który przyjmuje wpłaty np. w funtach warto sprawdzić czy rzeczywiście inwestuje on w brytyjskie akcje i obligacje czy też może po prostu przyjmuje wpłaty w tej walucie. W pierwszym przypadku mamy pewność, że nie ponosimy dodatkowego ryzyka kursowego wynikającego stąd, że waluta inwestycyjna fundusze jest inna niż waluta wpłaty. W drugim przypadku dodatkowo musimy brać pod uwagę poziom kursu np. funta do dolara czy euro, jeśli w portfelu funduszu znajdą się papiery w tych walutach. Oczywiście fundusze mogą zabezpieczać się przed ryzykiem kursowym jednak nie mają takiego obowiązku i z reguły nie robią tego w zbyt szerokim zakresie.

Fundusze, których walutą bazową (tzw. referencyjną) jest funt brytyjski oferuje Citibank w ramach luksemburskiego parasola Citi Sicav. Są to trzy strategie mieszane z linii Citi Select – conservative, balanced i growth. Pierwszy z funduszy ma mieć w portfelu nie mniej niż 60 proc. papierów dłużnych, drugi nie mniej niż 40 proc., a trzeci ma „większość” swojego portfela inwestować w akcje. W portfelach funduszy znajdują się papiery wartościowe denominowane w różnych walutach (także w złotówkach). Jednak w ramach funduszy funtowych wszystkie transakcje wykonane przez fundusz przeliczane są na walutę brytyjską po aktualnych kursach. Oferta dostępna jest w oddziałach Citibanku (www.citibank.pl/).

Tylko funty

Inwestorzy, którzy chcą by ich fundusz za powierzone mu funty kupował papiery wyceniane wyłącznie w tej walucie powinni sprawdzić ofertę Jyske. Można w niej znaleźć fundusz obligacji brytyjskich (British Bond) oraz akcji brytyjskich (British Equity). Pierwszy z funduszy w ciągu ostatnich 12 miesięcy (na dzień 15 stycznia) może się pochwalić ujemną stopą zwrotu w funtach na poziomie 1,82 proc. (rosnące w ostatnim czasie stopy procentowe w Wielkiej Brytanii nie sprzyjały funduszom obligacji). Nie przeszkodziło mu to jednak zdobyć trzech gwiazdek od agencji Morningstar. Fundusz akcji zyskał natomiast w tym samym okresie 12,3 proc. Jyske to duńska instytucja finansowa nie może więc w jej ofercie zabraknąć fundusz papierów duńskich. Jest także fundusz akcji szwedzkich – oba w wersji akcyjnej i dłużnej. Fundusze Jyske dostępne są w Jyske Bank Poland (www.jppb.pl)

Ciekawostką na polskim rynku jest oferta funduszu WIOF Sicav, w którego skład wchodzą 34 subfundusze z czego w dwóch walutami referencyjnymi są odpowiednio korona czeska i słowacka, a w jednym także nasza złotówka. Wyniki funduszy nie są jednak najlepsze. Na przykład subfundusz Conservative PLN Fund (wyceniany w złotówkach) od końca sierpnia do 15 stycznia wypracował stratę na poziomie ponad 3 proc. co jest dość zastanawiające. Fundusze WIOF mają bardzo niskie aktywa i w efekcie wskaźniki kosztów całkowitych w ich przypadku są relatywnie wysokie jak na zagraniczne fundusze inwestycyjne. W większości subfunduszy z udziałem akcji wskaźniki kosztów całkowitych – według ostatniego sprawozdania finansowego – zbliżają się do 5 proc. Zaletą części funduszy WIOF – także tych akcyjnych – jest brak opłaty wstępnej. Wybrane produkty WIOF dostępne są w Expanderze (www.expander.pl) oraz Open Finance (www.open.pl).

W ofercie Blackrock Merrill Lynch Investment Managers znajdziemy fundusze funtowe – Sterling Reserve Fund oraz United Kingdom Fund. Pierwszy z funduszy inwestuje w obligacje skarbowe i korporacyjne denominowane w funtach. Jego wynik w brytyjskiej walucie za 12 miesięcy na połowę stycznia br. wynosi 3,75%. Drugi z funduszy inwestuje w akcje spółek mających siedziby lub prowadzącym przynajmniej część swojej działalności w Wielkiej Brytanii. W jego portfelu znajdziemy więc walory takich tuzów jak BP, HSBC czy GlaxoSmithKline. Wynika za ostatni rok to 13,5 proc. Wspomniane fundusze Blackrock znajdziemy w ofercie firmy Xelion (www.xelion.pl), Deutsche Bank PBC, Open Finance oraz w Citibanku (tylko United Kingdom Fund).

KOMENTARZ. Artur Zakrzewski, Analityk w Fortis Private Investments Polska

Inwestycja w fundusze zagraniczne wiąże się z ryzykiem kursowym, ale jego znaczenie często jest wyolbrzymiane. Przykładowo, jeśli nabywamy jednostki funduszu akcyjnego, który lokuje w krajach emerging markets w Europie i waluty tych krajów umacniają się do koszyka walut, umocnienie złotego np. do dolara, w którym wyceniane są aktywa bazowe funduszu nie ma żadnego znaczenia dla inwestora. To, co straci on na umocnieniu złotówki (zakładamy, że inwestora interesuje stopa zwrotu w PLN), odrobi fundusz wykazując zyski z różnic kursowych na inwestycjach w akcje wyceniane właśnie w umacniających się walutach. Dla inwestora najbardziej niesprzyjającą kombinacją na rynku walutowym jest osłabianie się waluty (w stosunku do koszyka walut), w której wyceniane są aktywa funduszu się oraz umacnianie się waluty wpłaty (na przykład PLN) w stosunku do walut światowych. Wtedy tracimy na różnicach kursowych podwójnie. Taka sytuacja miała miejsce ubiegłych latach, jeśli chodzi o aktywa dolarowe oraz powiązane z dolarem (m.in. waluty azjatyckie). Obecnie trendy na rynku walutowym zaczynają się zmieniać, co sprzyja inwestycjom w fundusze zagraniczne. Złotówka przestała się umacniać, a dolar odzyskuje siłę. Zarządzający funduszami zagranicznymi często zabezpieczają się przed ryzykiem kursowym, zwłaszcza w przypadku funduszy dłużnych gdzie zmiana kursów walut może pozbawić inwestora zysku wynikającego z inwestycji w obligacje. Należy wówczas zwrócić szczególną uwagę na informacje, jakie podają fundusze o strukturze walutowej inwestycji. Przykładowo w funduszu Blackrock Merrill Lynch Emerging Markets Bond Funds dolar amerykański stanowi 83,5% aktywów funduszu, podczas gdy zdecydowana większość aktywów ulokowana jest w krajach latynoskich. Oznacza to, że fundusz hedguje ryzyko zmiany kursów lokalnych walut do dolara.

Funt brytyjski umacniał się ostatnio w relacji do euro. W efekcie na przykład fundusz Blackrock United Kingom Fund za ostatnie 12 miesięcy w funtach pokazuje 13,5, a w euro 15,3 proc. Posiadacz euro zarobiłby w tym funduszu więcej niż osoba, która wpłaciła funty z uwagi na osłabienie euro w relacji do brytyjskiej waluty. Umocnienie funta widać szczególnie w ostatnich dniach po dosyć niespodziewanej decyzji Banku Anglii o podwyżce stóp procentowych do 5,25 proc. Inwestując walutę obcą w fundusz warto więc sprawdzić jakie papiery ma w portfelu. Trudno bowiem zakładać, że fundusze będzie w pełni zabezpieczony przed ryzykiem kursowym.

expander.plAutorem jest Pan Maciej Kossowski
Tekst pochodzi z zasobów firmy Expander
Serdecznie dziękuję za jego udostępnienie.
www.expander.pl

Przejdź do spisu treści ponad 1000 porad finansowych zawartych na portalu ,

Przejdź na bloga www.blog.finanseosobiste.pl ,

Przejdź do działu Nowe produkty finansowe

Tagi:

Podobne artykuły :