Finanse osobiste



  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl
  • finanseosobiste.pl





KANAŁ RSS

Zasubskrybuj nowości w serwisie przez kanał RSS

Antywolnościowa dyrektywa

22 listopada 2013

Polskim politykom udało się odeprzeć zamach na rodzimy przemysł tytoniowy. Dyrektywa tytoniowa, uchwalona w październiku, penalizuje dodawanie dodatków do tytoniu, ale nie reguluje grubości sprzedawanych papierosów. Rzadko chwalimy naszych polityków, ale trzeba przyznać, że w kwestii rynku tytoniowego, nasi europarlamentarzyści wykazali się trzeźwymi umysłami, pokazując, że można wokół interesu narodowego jednoczyć przedstawicieli różnorodnych ugrupowań.

I tak, do walki o zapisy korzystne dla rodzimego przemysłu wspólnie włączyli się przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego czy Polska Jest Najważniejsza. Niestety, wkrótce może okazać się, że zwycięstwo owszem jest, ale pyrrusowe, bo proces uchwalania nowego prawa jeszcze się nie zakończył, a przyjęte zapisy niosą za sobą szereg niebezpieczeństw zarówno dla dystrybutorów, jak i plantatorów tytoniu.

Wymierzone w polski rynek
Przeciw dyrektywie tytoniowej panował niespotykany wcześniej konsensus. Nowe prawo nie podobało się nie tylko branży tytoniowej, lecz też wszystkim, którzy żyją z uprawy bądź sprzedaży tytoniu. W Polsce ponad 60 tys. rolników ma dochody z upraw tej rośliny, którą sieje się i zbiera w 14,5 tys. gospodarstw. Papierosy i inne tego typu wyroby sprzedaje się aż w 120 tys. firm handlowych, zatrudniających łącznie ponad 0,5 mln ludzi. W fabrykach papierosów zlokalizowanych w naszym kraju pracuje ponad 6 tys. robotników i menedżerów.

Dyrektywa tytoniowa była skierowana bezpośrednio w rynek polski, bowiem w pierwotnej wersji miała zakazywać produkcji i sprzedaży papierosów mentolowych i cienkich, typu „slim”. Oba rodzaje tej używki stanowią lwią część rynku w Polsce. Oprócz tego typu zapisów forsowanych na szczeblu europejskim, legalni producenci i sprzedawcy tytoniu muszą borykać się z coraz wyższą akcyzą. Polska w dużo szybszym tempie podnosi stawki podatku akcyzowego, niż wynika z wymagań narzucanych przez Komisję Europejską.

Prezent dla mafii
Jakkolwiek wszystkie zmiany argumentowane są kwestiami zdrowotnymi, trudno uznać je za słuszne. Nie ma jednoznacznych naukowych badań, że palenie mentoli czy slimów jest bardziej szkodliwe dla zdrowia niż innych typów papierosów. Nie jest też prawdą, że właśnie te dwa rodzaje, o które toczy się gra (o dziwo produkowane głównie w Polsce), zachęcają młodych do palenia. Chodzi oczywiście o wielkie pieniądze. Na razie wygrywa szara strefa.

Według firmy konsultingowej KPMG szara strefa wyrobów tytoniowych jest szacowana już na 12 mld zł, czyli ponad 1/5 całego rynku tytoniu w Polsce. Niemniej inne obliczenia mówią, że szara strefa to nawet 2/3 rynku. Swoje robi nieprzemyślane windowanie stawek akcyzy. Zgodnie z krzywą Laffera, im większe podatki, tym mniejsza skłonność do ich płacenia. W ostatnich 10 latach podatki w każdej paczce papierosów wzrosły prawie o 200 proc. Nasz kraj stosuje maksymalne stawki akcyzy przewidziane przez prawo europejskie, mimo że mógłby je wprowadzać dużo wolniej, np. uwzględniając wzrost siły nabywczej Polaków.

Dlatego rośnie szara strefa, legalne firmy tracą rynek na rzecz papierosowej mafii, a budżet notuje coraz mniej wpływów podatkowych. W zeszłym roku budżet zyskał na palaczach nawet 24 mld złotych. W bieżącym, według szacunków Instytutu Globalizacji, może to być nawet 10 proc. mniej, czyli ok. 2,5 mld złotych. Niskie kary dla przestępców, widmo sowitego zarobku, konkurencyjny cenowo produkt (nielegalne papierosy są o połowę tańsze niż legalne) powodują, że szara strefa to złoty interes.

Kto zarobi – przemytnicy czy budżet?
Polska jest znakomitym krajem tranzytowym dla przemytu papierosów ze Wschodu w głąb Unii Europejskiej. Dlatego unijni biurokraci będą starali się wprowadzać monitoring tego rodzaju używek od etapu produkcji do momentu sprzedaży. W ten sposób liczą, że uda się wyeliminować luki w systemie i odciąć przemytników od legalnych kanałów sprzedaży. Można jednak wątpić, czy ten projekt się powiedzie. Znacznie skuteczniejszą metodą walki z szarą strefą jest obniżka podatków. Już teraz rząd zbiera z rynku mniej pieniędzy. Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową dochody z akcyzy z papierosów i podobnych w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy roku są o ponad 0,5 mld niższe niż rok wcześniej. Niewykluczone, że na końcu okresu rozliczeniowego może okazać się, że w kasie państwa jest miliard złotych mniej niż w 2012 r. Drugie tyle może uciec do szarej strefy. Aby tego nie stracić, stawka akcyzy musiałaby być obniżona do poziomu 25 proc. Tą drogą poszły Grecja i Niemcy. Po obniżkach podatku przychody podatkowe w obu krajach wzrosły o kilkadziesiąt milionów euro.

Walka z wiatrakami
Polska Izba Handlu oraz Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji krytykują natomiast pomysły Brukseli związane z monitoringiem papierosów. System będzie generował wyłącznie koszty i nie przyniesie oczekiwanych skutków – uważają handlowcy. Nielegalny biznes posiada swoje kanały produkcji, dystrybucji i sprzedaży. Papierosy bez akcyzy, bądź z podrobionymi znakami, nie trafiają do oficjalnych punktów sprzedaży – kiosków czy supermarketów. Sprzedaje się je z ręki, na bazarach czy poprzez pokątnych handlarzy. Dlatego budowanie takiego systemu to walka z wiatrakami i strata pieniędzy.

Jednak urzędnicy w Brukseli wszystko wydają się wiedzieć lepiej. Dla nich wciąż kontrola, wysokie podatki i niemiłosierne regulacje stanowią cel sam w sobie. Nie można się temu dziwić. Bez uchwalanych przez siebie absurdalnych przepisów, straciliby przecież rację bytu.

Bój o dyrektywę
Polscy europosłowie zagłosowali solidarnie przeciwko dyrektywie tytoniowej, traktując tę ustawą jako antywolnościową i niekorzystną dla rodzimego przemysłu tygodniowego. Konsumenci powinni zachować prawo wyboru, a zatrudnieni w rolnictwie, handlu czy zakładach – swoje miejsca pracy. Dyrektywa przeszła w mocno okrojonym kształcie, ale nie powinno to uśpić czujności naszych polityków. Zakaz sprzedaży papierosów smakowych odroczono, natomiast zrezygnowano z regulowania grubości papierosów dopuszczanych do sprzedaży. Nie wolno natomiast będzie sprzedawać papierosów w małych paczkach, o zawartości mniejszej niż 20 papierosów, co było możliwe w niektórych krajach Unii. Natomiast sprzedaż e-papierosów będzie możliwa wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Proces stanowienia prawa w UE jest skomplikowany, dlatego trzeba się w nim sprawnie poruszać, aby swoje zamierzenia doprowadzić do końca. Kluczowe głosowania przewidziane są na początek przyszłego roku.
Właśnie ruszają obrady trójstronne, obejmujące Parlament Europejski, Komisję Europejską i Radę Unii Europejskiej. Z ramienia Rady będą to ministrowie zdrowia państw członkowskich. Planowane są cztery spotkania. Głosowanie w Radzie EPSCO (Rada ds. Zatrudnienia, Polityki Społecznej, Zdrowia i Ochrony Konsumenta) planowane jest na 9 grudnia br.

Po tym głosowaniu projekt wróci do Europarlamentu. Wtedy też będzie można zgłaszać poprawki. Jeśli parlamentarzyści odrzucą dyrektywę, proces negocjacyjny będzie trwał aż do uzyskania consensusu. Jeśli ją przyjmą, rozpocznie się trzyletni okres badań składników, które mogą bądź nie mogą być dodawane do tytoniu. Badania obejmą też mentol. Po kolejnych pięciu latach wejdzie zakaz sprzedaży i produkcji określonych typów papierosów smakowych. Już teraz pojawiają się opinie, że weryfikacja wpływu dodatków do tytoniu może być uciążliwa dla branży. Według plantatorów tytoniu przepisy skierowane są nie tyle w mentol i dodatki smakowe, lecz także w mieszanki różnych tytoni, które stanowią 90 proc. rynku w naszym kraju.

Z kolei dystrybutorzy wyrobów tytoniowych sugerują, że koszt wdrożenia systemów monitoringu sprzedaży papierosów będzie sięgał nawet 0,5 mld zł. Pojawiają się kolejne pomysły na ograniczenie rynku e-papierosów, który dochodzi powoli do miliona palaczy. Niektórzy politycy postulują obłożenie tej nowinki akcyzą, tak jak innego rodzaju używki. Z kolei lekarze apelują, aby rzetelnie zbadać wpływ na zdrowie tego produktu. Obecnie jedynie Włochy stosują akcyzę na e-papierosy.

Tomasz Teluk
Autor jest prezesem Instytutu Globalizacji

logo_gazetafinansowaźródło:
Gazeta Finansowa
www.gazetafinansowa.pl

Przejdź do spisu treści ponad 1500 porad finansowych zawartych na portalu ,

Przejdź na bloga www.blog.finanseosobiste.pl ,
Przejdź do działu Nowe produkty finansowe

Odwiedź inne serwisy grupy www.FinanseOsobiste.pl
www.nieruchomosciowo.biz
www.UbezpieczeniaPoLudzku.pl
www.poznajTFI.pl
www.AlternatywneInwestycje.com

Tagi:

Podobne artykuły :